Wojowanie FO343 Tryptyk Laokoona ZECh Lech Klekot 20140621 Stefan Kosiewski do Prokuratora Generalnego ZR

Napsal sowa (») 21. 6. v kategorii Stefan Kosiewski, přečteno: 18×
sk/kosiewski-zaremba-edelheit.jpg
Katowice 1981. Stefan Kosiewski, Zofia Zaremba, Bolesław Edelhajt, dzienniakrze tygodnika „Solidarność Jastrzębie“ wydawanego przez Zarząd Regionu Sląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność. číst dál

dudek spisek PG 18.06.2014

 

Stefan Kosiewski

Prokuratura Generalna
Biuro Prokuratora Generalnego
Pani Prokurator Elżbieta Szawurska

 

ul. Rakowiecka 26/ 30
02-528 Warszawa

PG VII Ko1 281/14

Frankfurt nad Menem, 21 czerwca 2014

Szanowna Pani Prokurator,

dziękuję uprzejmie za Pani pismo z 18.06.2014 z uwagami do korespondencji nadesłanej w dn.: „12,17 i 16.06.2014 r.“ z mojego adresu sowa-frankfurt@t-online.de na adres Prokuratury Generalnej RP.

Odkładając „ad acta“ prawdziwy powód, dla którego Pani Prokurator zechciała poprzestawiać (nie przypadkowo przecież, jak należy sądzić) arytmetyczną kolejność dat: 12, 16 i 17.06.2014 r., pozwolę sobie skonkretyzować podniesione przeze mnie wcześniej zarzuty jak również  wskazać konkretnie na okoliczności popełnianych w Polsce po Magdalence masowo a bezkarnie przestępstw, które uchodzą złoczyńcom bezkarnie na takiej samej zasadzie, na jakiej Prokurator Generalny RP Andrzej Seremet chciałby móc odejść z eksponowanego stanowiska, na które mianował go nieszczęśnie Lech Kaczyński na 10 dni przed własną śmiercią, jednakże nie za umożliwienie bezkarnego kandydowania na stanowisko Prezydenta RP utrzymującemu się przy życiu na prochach Jarosławowi Kaczyńskiemu, po śmierci brata bliźniaka na skutek błędów  karygodnych  w organizacji przedwyborczej, pijarowskiej wycieczki z udziałem  zabitego, m.in. przez to brata, na planie filmowym w drodze do Katynia.

Lecz w nawiązaniu do najnowszego mataczenia córki żydokomunistów i ubowców Moniki Olejnik, ucharakteryzowanej na fałszywą blondynkę, która nie mając w demokratycznym państwie prawa żadnego absolutnie upoważnienia  do przemawiania w imieniu środowiska (także ubeckich pociech) zarzuciła Tuskowi nieprawość bezczelnie przebijając tupetem nieokrzesanym ew. pytania wszystkich obecnych na konferencji prasowej dziennikarzy, po czym zaraz wycofała się  z urządzonej przez siebie hucpy o charakterze prostackiej prowokacji, wychodząc na raka rejteradą na twitterze ze zarzutami do „prawicowych“ jej zdaniem dziennikarzy, których (jako lewicowa, lewacka trockistka) oskarżyła jeszcze tego samego dnia o nieuczciwość, ażeby zimna krew kryptosyjonistki owoce wydała do kwadratu i żeby przez to nikt nie poznał, kto jest kim, kiedy kradną a Monika Olejnik krzyczy: łapać złodzieja!

Humor pozwolił Grzesiukowi przeżyć pięć lat kacetu w obozie masowej zagłady i Bartoszewski stary już dzisiaj zaprawdę jak Ramzes Wielki dostaje  od premiera Tuska nie emeryturę rządową, lecz pensję ministra niczym Biernacki nie za darmo, jak należy sądzić, albowiem w młodości jego humanitaryzm niemieckich oprawców zwolnił żyda z KL-Auschwitz wrzucając go z powrotem do środowiska w stolicy i kierując do pracy w podziemnych organizacjach walczących przeciwko okupantowi,  ze względu na  zbyt słabe zdrowie, czy chorowitość, tj. niezdolność do przymusowej pracy, zaś Cyrankiewicza nikt ni uwolnił po wyzwoleniu przez sowietów opuszczonego przez Niemców obozu z konieczności zatarcia śladów po rotmistrzu Pileckim, którego nikt nie posyłał pod przymusem do lagru, aby zakładał tam polski ruch oporu więźniów, kiedy Borowski zbierał osobiście między barakami materiały do książki beletrystycznej o tragikomicznym tytule „Proszę państwa do gazu“, z marketingowym wyczuciem humoru i poczuciem dobrego smaku, zachęcającym do okazyjnego kupna książki, jak dokonuje się zakupu opału potrzebnego  diabłu pod kotłem na czas zimnej wojny w Korei, Wietnamie, Afganistanie, Iraku, Guantanamo na Mazurach.

Minister Sprawiedliwości, Biernacki chciałby z pewnością być odwołany za to, że dzisiaj tzw. redaktor naczelny „Wprost“, Sylwester Latkowski zasłonił się wątpliwą powagą wczorajszej wypowiedzi Ministra Biernackiego, w której ignorancja, arogancja i temperament zaiste chazarski, boć nie rycerski przecież,  wyraziły się w przestępstwie mataczenia przez ministra w połączeniu z przestępstwem publicznego głoszenia nieprawdy przez osobę zatrudnioną przez premiera Tuska na stanowisku ministerialnym: „Dlatego dobrze – z punktu widzenia politycznego – że redaktor Latkowski nie dał sobie odebrać komputera i pendriva – powiedział minister sprawiedliwości Marek Biernacki.

Poprawia humor Europie bez granic, otwartej w Schengen na wschodnioeuropejskich przestępców ściganych przez policję w Polsce, złotousty minister Biernacki bełkotem infantylnym, nieporadnie zabierając głos za Ministra Sprawiedliwości RP w sprawach, które służbowo mówiąc – powinien przemilczeć, nie wypowiadać się jak dziecko na temat tego, co jego prywatnym zdaniem dobre jest na kaca z punktu widzenia politycznego, bowiem Biernacki Marek w życiu swoim nie leżał chyba przez moment nawet w Krynicy Morskiej koło polityki, nie mówiąc już o spaniu z nią, a zatem kładzie się tylko minister B. sam łopatki, jak szczur w biały dzień przybity widłami do ziemi w rynsztoku błotnym na Węgrodzie w Czeladzi przez Marka Furmana.

Biernacki mówi bowiem nie na temat niepotrzebnego z punktu widzenia państwa prawa przestępstwa dealu  zawartego w 1998 r. z Latkowskim, tajemnej zmowy ukrytych w Ministerstwie Sprawiedliwości RP band osobników ubeckiej mentalności o nazwiskach żydowskich z poszukiwanym naówczas od kilku lat listem gończym Sylwestrze L., który to deal nie wnosząc absolutnie nic do sprawy wyjaśniania podwójnego mordu w Szczecinie, dokonanego w 1993 r., na kobiecie mężczyzny oraz na mężczyźnie, który nazwisko nosił takie samo jak Tadek Suliga na Węgrodzie w Czeladzi, w którym to miasteczku  Palikot zarobił pierwszy milion po Magdalence, tak zatem minister mataczy w celu ukrycia wykorzystania aparatu państwa przez mafię.

Nie mówi Biernacki, że deal z Latkowskim ściganym przez Europol, miał podwójne dno: pakt urzędnika państwowego z byłym bandziorem, któremu groziła kara śmierci za wspomniane dwa mordy, nie służył sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej, jak zaświadcza to walizka z aktami spraw, które Prokurator musi przejrzeć raz jeszcze, albowiem Sławomir Latkowski destabilizuje dzisiaj państwo prawa poprzez wodzenie ze nos nie tylko premiera rządu, przekonany święcie o wyższości słupa krytego przez Ministra Sprawiedliwości nad premierem, który jest do uwalenia, bo w stanie wojennym zarabiał rzekomo na życie w uczniowskiej spółdzielni pracy „Swietlik“ młodoturków Walendziaka, który robił potem za politruka (szefa gabinetu politycznego) przy premierze Buzku (patrz wikipedia: Walendziak, zanim w pierwszego, czy drugiego rzucisz kamieniem).

256 obserwatorów|220 703 wyświetlenia

Kręgi rozszerzone  –  08:53

…Po kilku latach pobytu na wschodzie mimo listów gończych Latkowski niezatrzymywany przekracza granicę i w sierpniu 1998 roku pojawia się w gabinecie rzecznika prasowego prokuratury razem z Wojciechem Sumlińskim, dziennikarzem „Życia”.
Bardzo szybko odbywa się proces w wyniku którego Latkowski za wymuszenia rozbójnicze w Gorzowie, oraz grożenia zabójstwem dostaje 22 miesiące.
Drugi wyrok, 10 miesięcy, Latkowski otrzymuje za skierowanie fałszywych oskarżeń i złożenie doniesienia o niezaistniałym przestępstwie.
Dochodzenie w sprawie zgłoszonej przez Latkowskiego jakie skierował przeciwko swoim ofiarom zostaje umorzone z powodu niestwierdzenia przestępstwa. W toku postępowania ustalono, że wersja Latkowskiego była celowym kłamstwem i wprowadzaniem policji w błąd. Biegli grafolodzy ustalają bezsprzecznie, że Latkowski dokonał fałszerstwa posługując się dokumentami in blanco wymuszonymi od ofiar. Za fałszerstwo dokumentów otrzymuje wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności.
Sąd łączy wyroki w efekcie czego skazany zostaje na 2 lat i 3 miesiące.
Istotna jest postawa Latkowskiego w czasie procesu. Nie udziela on żadnych wyjaśnień, nie składa zeznań. Mimo, że sąd dysponuje obszernymi zeznaniami świadków Latkowski w dniu 27 listopada 1998 r. na rozprawie oświadczył
„Treść zarzutu rozumiem. Nie przyznaję się do popełnienia żadnego z zarzucanych mi czynów. Odmawiam składania wyjaśnień. Nie będę również odpowiadał na pytania”.
Latkowski mimo tego że jak twierdzi jest niewinny i nie popełnił żadnych z przestępstw, a często dodaje, że był „wrobiony” lub „niewinny”, nie złożył apelacji od wyroku. Nie żądał również pisemnego uzasadnia do wyroku co utrudnia poznanie szczegółów sprawy. Trudno zrozumieć, w którym momencie miała nastąpić jego resocjalizacja. Latkowski sam o sobie mówi „z więzienia wyszedłem gorszy”.
Z więzienia wychodzi na początku 2000 roku. Miał 34 lata. W tym samym roku kiedy opuszcza więzienie realizuje swój pierwszy reportaż telewizyjny. Występuje o przedterminowe zamazanie wyroku. W krótkim czasie staje się głównym komentatorem ds polskiej mafii…

Ostry spór między Latkowskim, naczelnym „Wprost“, a Kasprówem i Gorzelińskim, właścicielami agencji MDI. Szokujące informacje

wpolityce.pl

Dodaj komentarz…

https://plus.google.com/u/0/116748846165184263175/posts/JJNpXSemfsT

S5000006-polichno
     Seremet ma odejść, Biernacki ma odejść, Belka, Balcerowicz,  Kwiatkowski Krzysztof, który za szefa NIK-u nic nie robi tak samo jak Lech Kaczyński, Patafianowicz ma odejść ze stanowiska w Radzie Nadzorczej, Tusk za wykorzystywanie służbowego stanowiska na konferencji prasowej premiera do ochrony własnego syna Michała otrzymującego pieniądze od Plichty, Amber Gold (poprzednio używane nazwisko: Stefański),  Sikorski (za dostrzeganie jeszcze w świecie brudnej polityki kryotisyjonistów Giertycha, który za pieniądze syna premiera Tuska robi dla niego za adwokata), a Sikorski dostrzega Giertycha Romana, syna Macieja, który spotykał się z ubowcami w pokojach hotelowych Poznania przed wyjazdem na Zachód z materiałami otrzymywanymi od ubowców ze zleceniem przekazania ich ojcu Jędrzejowi, którego syna brata umieścił Dziwisz we Watykanie przy papieżu obok ojca Hejmo; wg podsłuchu kontrolowanego Sikorski dostrzegł Romana Giertycha, który porzucił własną partię dla pieniędzy, kasy w korporacji, której żaden premier po Magdalence nie znikwidował w demokracji, słowami: „O, mecenas“  – jak ujawnił to podsłuch użyty w celu obalenia rządu i zwiększenia poczytności tygodnika „Wprost“, który już nie jest w ubeckich rękach, lecz w posiadaniu prywatnym Lisickiego, który obalając rząd Tuska na słupa Latkowskiego destabilizuje komercyjną gazetą państwo polskie, członka Unii Europejskiej, na którą Lech Kaczyński scedował w Lizbonie suwerenność Rzeczypospolitej, żeby np. narzędzie zbrodni stanu mogło być odebrane Lisickiemu przez Policję Litwy, z którego to państwa zatrudniony przez Lisickiego do robienia za redaktora naczelnego „Wprost“ Latkowski zwoził przed laty płatnych morderców, takich samych dobrych snajperów, jak złoczyńca, który odstrzelił generała Policji w Polsce Papałę.

Gowin ma odejść, żeby nie musiał przechodzić z kanapowej partii do sekty, bo nie wie przecież, co go złego czeka po wydudkaniu na strychu przez Jarosława K. , który nie odchodzić nie ma gdzie, bo nie ma życia prywatnego, ani zawodowego, ani nawet żadnego innego hobby, oprócz wykańczania swoich ludzi i robienia przez cały czas od nakazowej rozmowy z braten przez telefon satelitarny za człowieka nieodpowiedzialnego.  Kaczyński powiedział bowiem wczoraj na konferencji prasowej w Szczecinie:  PiS jest zdecydowanie za wcześniejszymi wyborami, ale powinny one być uczciwe, przeprowadzone przez rząd techniczny.

Natomiast żadna córka żydów i ubowców, ani skomunysyn ubecki Jurek Owsiak nie zapytał  Jarosława Kaczyńskiego WPROST: – Jak to, panie przewodniczący partii Prawo i Sprawiedliwość? Czyżby wiadomo było panu coś o sfałszowaniu wyborów, po których pan zaczął robić za premiera koalicyjnego rządu z wydutkanymi wnet: Lepperem i Giertychem?

Jeżeli zaś Jarosław Kaczyński zachowuje przytomność umysłu zdradzając publicznie na konferencjach pracowych, że do zadań rządu w państwie podającym się od Magdalenki 1989 r. za demokratyczne państwo prawa, należy techniczne przeprowadzanie wyborów do Parlamentu, to po co w Polsce jest Państwowa Komisja Wyborcza i po co są serwery w Moskwie, na których zlicza się cały czas wyniki wyborów, które wygrywa ciągle jedna i ta sama sitwa kryptosyjonistyczna z antypolskiego układu zawartego  1989 r. w Magdalence przez Kiszczaka ze swoimi w sutannach, jak Hejmo, Sowa i Dziwisz i z bezbożną, lewicą laicką Michnika, trockisty, syna Szechtera, szefa Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi po 17 września 1939 r. kiedy żydokomuniści tacy jak ojciec Jaruzelskiego przechodzili mostami granicznymi pod ukwieconymi bramami do witającego ich z otwartymi ramionami Związku Sowieckiego, natomiast biedny, ortodoksyjny Moczu, o którym opowiadano jeszcze za Gierka na Węgrodzie w Czeladzi, przyłapany przez Grenzschutz na przechodzeniu w bród rzeki nocą okrzykiem: „Halt! Papiere!“, wyjął z pudelka przywiązanego rzemieniem i pejsami na samym czubku głowy papier, na którym napisane było drukiem: ANALIZA MOCZU.

– Was ist dass, zapytał niemiecki pogranicznik?

– Papiere, odparł M0czu zarzekając się z ręką na sercu: Ja jestem Moczu, a to moja żona Ana i córka Liza. Przy tym odsłonił na plecach, ukazał światłu świdrującej go latarki dwa trzęsące się ze z przerażenia kłębuszki zbite ze sobą w chałacie przemocznym, zimnym, związanym na szyi szczupłego mężczyzny idącego brodem, zatrwożonym do ostatczności razem z całym światem ogarniętym mrokiem narodowego socjalizmu, że pęknie, nie wytrzyma w godzinie próby.

Z Panem Bogiem

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

Uzyskaliśmy zgodę autorów na zamieszczenie powyższego materiału. Oczywiście, zamieścimy także ewentualną odpowiedź naczelnego „Wprost” czy też Michała M. Lisieckiego, który jest właścicielem tego i innych pism. http://wpolityce.pl/polityka/166521-ostry-spor-miedzy-latkowskim-naczelnym-wprost-a-kasprowem-i-gorzelinskim-wlascicielami-agencji-mdi-szokujace-informacje

http://sowa.quicksnake.cz/Stefan-Kosiewski/Wojowanie-FO343-Tryptyk-Laokoona-ZECh-Lech-Klekot-20140621-Stefan-Kosiewski-do-Prokuratora-Generalnego-ZR

Zur Werkzeugleiste springen